Detektyw Stan Aubrey zajmuje się sprawą seryjnych morderstw. Sprawcę znamionuje niezwykły artyzm, ciała swych ofiar układa w coś w rodzaju obrazów, które oglądane pod różnymi kątami odsłaniają inne znaczenia. Sposób działania mordercy przywodzi na myśl innego, którego Aubrey - o czym był przekonany - zabił parę lat wcześniej. Teraz zaczyna podejrzewać, że mógł mu umknąć i będzie chciał się zemścić na nim lub na jego bliskich.
Przyszła moda na wyedukowanych morderców z artystycznymi gustami. Hannibal Lecter miał doktorat z psychologii, zabójca z ,,Siedem'' lubował się w zagadnieniach teologicznych, zaś sadysta z filmu Millera jest miłośnikiem sztuk pięknych. Każdy jego artefakt, którego tworzywem jest martwe ciało, nawiązuje do jakiegoś sławnego dzieła sztuki czy autora, od Bacona po Boscha.
Niestety, głębi jego ,,nauk'' nie dostrzegają przeciętni ludzie czy goniące za sensacją media. Toteż głównym adwersarzem pozostaje tropiący go detektyw, postać - rzec by - sztandarowa. Detektyw grany przez Willema Dafoe to mężczyzna dość mocno doświadczony przez życie, że sporym bagażem niezbyt miłych przeżyć, co sprawia, że wydaje się podejrzany nawet swoim współpracownikom. Dafoe przydaje temu ulubionemu przez filmowców bogartowskiemu typowi niezbędnej głębi i niejednoznaczności charakteru, choć przyznajemy, że żałosna fryzura, jaką go obdarzono, bardzo przeszkadza w rozpatrywaniu niuansów jego osobowości.
,,Wizja mordercy'' poza dobrze nakreśloną sylwetką głównego bohatera i ciekawym aspektem estetycznym ma wystarczająco sporą dawkę suspensu i napięcia, by zabić nudę na przykład mrocznych jesiennych dni.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cradle of filth cruelty and the beast metal muzyka recenzja rock. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cradle of filth cruelty and the beast metal muzyka recenzja rock. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 11 kwietnia 2011
piątek, 8 kwietnia 2011
Cradle Of Filth - Cruelty and the Beast
Album ukazał się w roku 1998 i w całości został poświęcony Elżbiecie Batory. Muzycy nigdy nie ukrywali fascynacji tą mroczną postacią i za każdym razem podkreślali, jak bardzo inspiruje ich osoba żądnej krwi hrabiny. Zresztą okładka albumu mówi sama za siebie i nie trzeba studiować tekstów, aby zrozumieć przesłanie Cruelty....
Brzmienie pozostało niemal identyczne, jak na płytach poprzednich, aczkolwiek da się zauważyć nieco odmienny wokal Daniego. Można napisać, że śpiewa on teraz bardziej wyraźnie. Nie doświadczymy tu przenikliwych pisków, jakie pamiętamy chociażby z Dusk...and her Embrace.
Mógłbym wiele dobrego napisać o każdym utworze, ale polecam wsłuchać się zwłaszcza w ''Venus in fear'' - bez wątpienia najgenialniejszy utwór na płycie...Te jęki rozkoszy i krzyk przerażenia zwalą z nóg chyba każdego!!!
Ta płyta zasługuje na najwyższe noty i warta jest każdej ceny. Polecam!!!
Subskrybuj:
Posty (Atom)

